Temat:

.


Dnia:2005-03-20
Godzina:16:26:18

Siedzę sobie i wdycham wilgoć. Po długiej kąpieli nie mam już ochoty żyć. Poszłabym spać, ale spać mi się nie chce. Tylko zmęczenie trochę jakby namawia, syczy mi w ucho, że powinnam. Ale nie powinnam. Pomyślałam sobie, że może spacer? - ale przecież nie - głowa mokra. No to siedzę sobie dalej i nucę piosenki z oglądanego dzisiaj (po raz kolejny) 'Skrzypka na dachu' i oglądanego w piętek/sobotę Monty Python'a. Potem całkiem na serio chcę iść się pouczyć z chemii, ale syk w głowie stwierdza, że skoro powinnam to nie powinnam. Uśmiecham się do okna, bo przed upupowieniem się nie ucieknie, czarownicą nie zostanę - szans nie ma żadnych - więc sam uśmiech mi już dzisiaj zostaje. Po czasie z trudnem się podnoszę, stoję na przeciw okna i śledzę lot ptaków. Głupio mi bo ich nazw nie znam, a w tej chwili bardzo bym znać chciała. Mówię do nich "ty-jeden", "ty-dwa", "ty-gołębio-podobny", "ty-duży". Zerkam na smukłe, poważne koty i staram się sprawić, aby spojrzały mi w oczy. Bez echa.
skomentuj (0)